NIESPODZIEWANE LEADY albo CO RUDY MA Z TYM WSPÓLNEGO

17 July 2018

NASTĘPNY ARTYKUŁ
Vladislav Mulyar

Lead Generator

Vladislav Mulyar
NIESPODZIEWANE LEADY albo CO RUDY MA Z TYM WSPÓLNEGO

Wprowadzenie.

Początek dnia. Jak zwykle, szef przyszedł najwcześniej. Za kilka minut przed początkiem pracy on pijąc kawę, już wyobrażał sobie, jak będzie spuszczać wpie... poganiać menedżerów za ciągłe spóźnienia. W tej chwili do pokoju menedżerskiego wszedł Rudy — doświadczony cyber “generator” leadów. Miał szczęście przyjść do pracy o właściwej porze.

Jako następny wszedł Humanista — wczorajszy student — kolejny “generator”, który dopiero przepracował swój pierwszy tydzień w firmie. Nieśmiałym krokiem podszedł do swego biurka. Szef chciał się przywitać, ich spojrzenia się skrzyżowały. Szef aż się poczuł nieswojo. Rudy też zajrzał do oczu świeżaka i zobaczył tam pustkę. “Generowanie leadów zabija jego wolę czyniąc go wypranym z emocji, zupełnie pustym...”

Znalezienie pracy dla PMa. Co Ty możesz o tym wiedzieć... To otchłań, której nie da się uniknąć. Jeżeli próbujesz przed nią uciec, ona tylko się pogłębia i staje się bardziej przerażająca. Jedyne wyjście — zajrzeć do grupy Bitrix.India. To niby zobaczyć swój własny grób. Nie mówiąc już o ściągnięciu leada hinduskiego pochodzenia — powiedzieć szefowi o tym jest równoznaczne z ucałowaniem pistoletu, w którym każda kula aż drży z chęci rozwalenia Twojej czaszki... (jeśli zrozumiałeś aluzję — nieźle!)

Zamyślenie się szefa zostało przerwane przez jego partnera biznesowego, który przesłał mu swoją ściągę dla potencjalnych leadów — ofertę czegokolwiek prócz Box Edition i konsultacji. Rudy westchnął, potwierdził przyjęcie nowego szablonu, zlecił Humaniście surfowanie po necie w poszukiwaniach nowych klientów. Tym samym Rudy potwierdził swoją reputację “rekina generowania leadów” i spokojnie poszedł po poranną kawę będąc pewny, że jest w bezpieczeństwie...

Dream Team Generatora Leadów

Od razu warto zaznaczyć, że znajdowanie leadów to praca nie dla każdego. To naprawdę jest tak. Jaki normalny człowiek zgodzi się na zapracowanie sobie hemoroidów, krzywych pleców i dumnego imienia biurowego planktonu Specjalisty branży IT. Jednak teraz nie o tym mowa.

Skoro czytasz ten tekst, to oznacza, że IT to Twój chleb powszedni. I masło. Otóż zacznijmy. Drogi kolego, dla owocnej pracy będziesz potrzebował pakiet startowy składający się z:

  1. Fajnego szefa;
  2. Przednich narzędzi dla generowania leadów;
  3. Adekwatnych PMów.

Punkt pierwszy. Szef.

Logiczne pytanie — co ma do tego szef? Przecież liczy się Twój własny nastrój, humor, motywacja i bla-bla-bla. Błędna odpowiedź!

Jeśli jesteś podobny do ww. Humanisty, to Twój sukces w pełni zależy od tego, jakiego masz szefa bądź kierownika. Mam szczęście, że łącznie mam 3 i każdy jest spoko. Jeden jest trochę jak tata — czasem się go boję, czasem lubię, zawsze szanuję. Drugi — zwykły kierownik. Trzeci z kolei jest niby nawet na tym samym szczeblu hierarchii w firmie, czy co...

Największą zaletą każdego kierownika jest poczucie humoru. Im czarniejsze — tym lepiej. Moi opowiadają takie kawały że hej. Coś w stylu standupów Amy Schumer. Przy tym nie jestem jakiś specjalnie wyrafinowany, po prostu mam do czego porównać. Jednak pewne uczucie nepewności nadal jest obecne. Nic dziwnego, przepracowałem w tej firmie niecałe trzy miesiące, tyle nowych osób. Zbyt mało miałem czasu, aby zobaczyć, jak koledzy stają się na maksa otwarci. Zagadałem się, sorki. Powróćmy do kierowników.

Warto rozumieć ich wagę w procesie generowania leadów. Codziennie ma się do czynienia z ludźmi, którzy skorzystają z każdej możliwości uprzykrzenia Twojego życia, złamania Twojej motywacji i na ogół będą psuć Ci humor. Pamiętam przypadek, kiedy po rozmowie z zagranicznym leadem miałem dreszcze. Właśnie wtedy już myślałem, że nadziei na poprawę nie ma, jak wszedł mój szef, zażartował i tym samym przywrócił mi wenę do poszukiwań w Internecie. Uwielbiam go za to.

Teraz wyobraź sobie: Twój szef bądź kierownik jest nie tylko zabawny, ale też sprawiedliwy w stosunku do Ciebie. Udało Ci się? No właśnie, zapisz to sobie – połowa Twojego sukcesu to normalny kierownik. Pod warunkiem, że jesteś Humanistą, oczywiście. Jeżeli bardziej czujesz się Rudym, to co w ogóle robisz z tym artykułem? Idź szukać leadów, przecież jesteś specjalistą!

Jeszcze jedno – jeśli jesteś kimś, kto niezmiernie chce stworzyć pozytywną więź z najmniej nawet przyjaznym kierownikiem – poszukaj filmików „Motywacja by Bro – jak spodobać się szefowi?” na YouTube. Powodzenia!

A co ze mną? No, poczekam na zwierzenia swoich kolegów. Zwłaszcza tego, no, łysiejągo chudzielca.

Punkt drugi. Źródła.

Zajefajne platformy dla generowania leadów? Hehehehehe, zapomnij. Różnica między nimi polega jedynie na ilości problemów podczas pracy z nimi. Uwierz mi, wystarczy się rozejrzeć. Coś mnie poniosło, trzeba podchodzić do problemu z zimną głową, przecież to poważny artykuł, racja?

Otóż, zacznijmy. Przede wszystkim zwracam Twoją uwagę na tzw. core mechanics tworzenia leadów – komunikację. Należy uważnie pilnować tego, co i jak piszesz, gdyż gramatyka i umiejętność prowadzić rozmowę to są Twoje podstawowe narzędzia, których używasz dla ściągnięcia klientów. Przecież nie jesteś analfabetą, by pisać jak popadnie, szczególnie pisząc z klientami zza granicy. Warto podnosić autorytet Twojego kraju na rynku IT, więc postaraj się i w ogóle bądź super. I co, pewnie, myślisz „eee, a gdzie są cenne rady czy coś?”

A ich nie będzie. Jak chcesz rad – poszukaj w Internecie. Niesprawiedliwie? Coż, faktycznie. Brzmi nieracjonalnie? Nie do końca. Dobry generator leadów powinien umieć znaleźć informacje nawet tam, gdzie ich nie powinno się szukać. To samo dotyczy leadów. Przecież, jeżeli dostaniesz zadanie ocenić jakąś stronę internetową, to wszystkie szczegóły dotyczące jej analizy staną się Twoim własnym kłopotem.

Przecież widzę, że czekasz na podpowiedź, co to są za platformy oraz gdzie można nabrać się mądrości generatora i zacząć zarabiać kokosy. Dobra, tym razem masz porcję:

  1. Facebook;

  2. UpWork;

  3. Twitter.

Mało? Hm, raczej wystarczająco. Jak chcesz więcej punktów, to przeczytaj powyższe wiersze jeszcze raz!

Przede wszystkim musisz nauczyć się znajdować normalne leady na Facebook. Twoi koledzy z branży pomogą Ci, wyjaśnią szczegóły etc. Nie? Nie dzielą się wiedzą? Coż, masz 2 opcje: pokaż każdemu kto tu rządzi. Zrób wszystko sam i obserwuj swoje zwolnienie za tydzień. Lub huśtnij się.

Dobra, nie smuć się. Facebook to wspaniałe miejsce dla początkującego generatora. Tutaj możesz poćwiczyć nad wypracowaniem swojego własnego stylu napisania tekstów. Najważniejsze, to abyś pamiętał, że pisać musisz tak, aby w przypadku otrzymania podobnej wiadomości sam byś chciał ją przeczytać. Pisz po ludzku, i błagam Cię (uwaga, Caps Lock) – NIE KONTAKTUJ SIĘ Z HINDUSAMI I NIE SZUKAJ LEADÓW W INDIACH. Twoja wrażliwa psychika nie udźwignie tego, nie powtarzaj moich błędów.

UpWork to równie świetna strona, mimo że nowe posty pojawiają się regularnie, choć nie zawsze odpowiadają Twoim kryteriom. Odpowiedzi należy pisać bardziej wnikliwie i rozsądnie starając się zadowolić podstawowe potrzeby odbiorcy i maksymalnie skutecznie pomóc mu. Jeżeli będziesz obojętny do tego, jak napisałeś choćby jedno zdanie, to na pewno zmarnujesz tzw. connects (które będziesz musiał później opłacić), z których składają się oferty dla Twoich leadów. A co, życie to su… hm, bardzo nieporządna kobieta.

Twitter. To liga Pro, kolego. Angielskie powiedzenie brzmi „no pain, no gain”. Ono idealnie określa tę sieć. Przywiązujesz uwagę do swego profilu, dodajesz treści i wszelako go ulepszasz – ludzie to na pewno zauważą, zasubskrybują i voila! Masz już kilka leadów, możesz zaczynać budować kontakty z nimi i pracować. Po co to wszystko? Odpowiedź jest prosta – wymieniać się prywatnymi wiadomościami mogą jedynie subskrybenci. Możesz pomyśleć, że ten, o, napiszę swoją ofertę na ścianie profilowej i mam zaklepane. NIE! Twitter ma pewną regułę – ofert biznesowych nie pisze się w profilu odbiorcy. Podobne zachowanie jest odbierane jako chamstwo, brak kompetencji, więc ani się waż. Twitter jest trudny i wymaga uwagi, jednak jest w stanie wynagrodzić Cię za wysiłek i poświęcony tej sieci czas.

Otóż, skorzystałeś z moich rad, nazbierałeś leady z Facebooka, UpWorka lub Twittera, możesz udać się do swego szefa aby pochwalić się pierwszymi sukcesami w generowaniu leadów. A co dalej?

Przechodzimy do kolejnego etapu pracy – tworzenia i analizy sprawozdań.

Pisać sprawozdania powinieneś codziennie. Ich celem jest śledzenie przepływu leadów oraz analiza ich opracowania. Nie masz prawa zapomnieć lub lekceważyć tego. Okej, chyba że masz fenomenalną pamięć i 100% zaufanie ze strony szefa. Dla pozostałych – to jest czynność obowiązkowa! Mało nie zapomniałem o jeszcze jednej małej radzie – nie pisz swoich sprawozdań na nośnikach papierowych, różnych tam kartkach etc. Przykro, że ta mądra rzecz nie została odkryta przez Humanistę, i te konsekwencje które musiał ponieść, ech… Poszukiwania tego, czego nie da się przywrócić…

Ciszę przerwy obiadowej przerwał Humanista nerwowo szukający czegoś. W notebooku, w notesie, za kwiatkiem, w kubku. Strach wyobrazić sobie, co się mu przydarzyło. Rudy jak zwykle nie zwracał na cały ten chaos żadnej uwagi. A skoro nawet po dłuższej chwili cisza nie powróciła to jednak postanowił zainteresować się i zrozumieć co do jasnej cholery się dzieje. Zerknął – i wszystko zrozumiał. Tydzień pracy Humanisty, spisany na karteczkach, świetnie określił poziom umiejętności tego wczorajszego studenta. Rudy poczuł jakby w środku coś się ruszyło i przypomniał sobie swoje pierwsze doświadczenia ze sprawozdaniem, tak samo spisanym i straconym, jak u Humanisty przed chwilą. Tamten w końcu usiadł w miejscu, włączył kompa i zaczął fanatycznie szukać w nim informacji, próbując znaleźć tam choć coś aby odzyskać owoce swej pracy.

„Przypomnienie sobie sprawozdania za cały tydzień to niby zbieranie rozbitego lustra – ułamki ranią ręce, odbicie się drobi. Sam się odmieniasz. Zwariować można. Lub uwolnić się. Patrząc na niego zaczynam rozumieć prawo przyczyny i jej skutków” - myślał sobie Rudy. Jego myśl została przerwana przez push z Facebooka – nowe leady się uzbierały. Rudy uśmiechnął się i wziął się do pracy, mierząc w udany kontrakt i modląc się aby leady nie były Hindusami bądź gośćmi z CIS.

Punkt trzeci. Kochany PM.

Tutaj akurat wszystko jest maksymalnie proste. Jeżeli znajdujesz wspólny język ze swoimi kolegami, cóż, dobry jesteś. Jednak, jeśli nie możesz wypracować sobie normalnej komunikacji z własnym PMem, to po co w ogóle wlazłeś w IT? Generator leadów powinien umieć znaleźć sposób dogadać się z kimkolwiek, zostać odebranym w maksymalnie przyjazny sposób. Brak umiejętności osiągnięcia tego celu prowadzi do tego, że pewnego dnia szef powie Ci coś w stylu „kim Ty w ogóle jesteś? Nara!”

Epilog.

Czytając powyższy tekst mogłeś ewentualnie zastanowić się nad tym, że prawdopodobnie autor to osoba nadwyraz melancholijna i w ogóle mroczna na maksa. To nie jest tak. Jestem taki tylko w pracy. Poważnie, celem tego artykułu jest jak najbardziej szczere zwierzenie się z prawd pracy generatora leadów, pokazanie ukrytych problemów tego stanowiska, zagłębienie się w osobliwości zawodu i pracy w branży IT jako takiej. No i jaja też można robić, czemu nie. Mam nadzieję, że mi się udało i czytanie tego artykułu sprawiło Ci przyjemność.

Wydaje mi się, że na tym to już koniec. Ale do tej pory nie odpowiedziałem na podstawowe pytanie – co Rudy ma z tym wszystkim wspólnego?

On jest zbiorem najlepszych cech generatora leadów. To ten poziom, do którego dążę, przecież, kolego, nasza praca w pewnym sensie uszczęśliwia ludzi. Pomyśl o tym – ktoś szuka optymalnych rozwiązań dla swojego biznesu, rozważa najróżniejsze opcje. Tutaj pojawiamy się my z Tobą. Gotowi prowadzić zabłąkaną osobę przez wszystkie trudności, pomagając pokonać je i osiągnąć obiektywny poziom poinformowania, odsłonić ukryte strony towaru lub usługi, wypowiedzieć się z perspektywy specjalisty, przedstawić wszystkie zalety i słabości każdego wariantu… i cierpliwie czekać na decyzję. Niezależnie od jej wydźwięku, Ty, kolego, Ty już jesteś świetny, przecież pomogłeś komuś w konstruktywnym podejściu do rozwiązania zadań biznesowych. Może, to w ogóle jest najlepsze, z czym ma się do czynienia z naszym zawodzie – wiedza, że dzięki Tobie ludzie spotykają mniej problemów. Pamiętaj o głównym Prawie Leada: jak pięknie byś nie mówił i jak skutecznie byś nie informował – w każdej chwili lead może po prostu zacząć Cię ignorować.


Podobne artykuły
umów się na konsultację

Skontaktujemy się z Tobą w ciągu 10 minut